Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EFEKTY I RECENZJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EFEKTY I RECENZJE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2019

TEST 7H! EVELINE - SELFIE TIME & LIQUID CAMUFLAGE (PODKŁAD + KOREKTOR)

Hej :)
Zapraszam Was serdecznie na najnowszy test kosmetyczny. Przetestujemy sobie razem jak sprawdzają się nowe produkty marki Eveline. 
Pokażę Wam również swatche wszystkich posiadanych przeze mnie odcieni zarówno podkładu jak i korektora.
Będzie hit czy kit? 





piątek, 7 grudnia 2018

HYBRYDY EVELINE - RECENZJA ORAZ POKAZ KOLORÓW

Hej :)

Serdecznie zapraszam Was na recenzję lakierów hybrydowych od marki Eveline. Pokażę Wam również wszystkie odcienie jakie posiadam w swojej kolekcji.




wtorek, 27 listopada 2018

KREM DO TWARZY Z OLEJEM KONOPNYM - RECENZJA (EFEKTIMA)

Hej Kochani


Jesień i zima to okres, w którym nasza skóra narażona jest na niskie temperatury i silny wiatr, a za tym idzie jej przesuszenie. To właśnie wtedy potrzebuje ona nawilżenia i ochrony przed warunkami atmosferycznymi. Nawet jeśli w pozostałych porach roku jesteście posiadaczkami cery tłustej, minusowe temperatury potrafią zdziałać wiele złego i nieźle namieszać na naszych twarzach - suche skórki, popękane usta. Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie krem z olejem konopnym. To właśnie ten olejek ma za zadanie wzmocnić odporność skóry, zadbać o jej odpowiednie nawilżenie, przywrócić elastyczność czy zapobiec powstawaniu niechcianych zmarszczek. 
Ja przetestowałam krem marki Efektima (wersja do cery suchej) i chętnie podzielę się opinią na jego temat. 




OPAKOWANIE

   Produkt przychodzi do nas zapakowany w kartonik, który wizualnie jest spójny z całą serią konopną. Sam krem zawarty jest w słoiczku o pojemności 50ml - standardowy z dość grubym szkłem. Całość jest solidnie wykonana, a grafika zdecydowanie przypadła mi do gustu. Prezentuję się estetycznie i mimo prostoty przyciąga uwagę - szczególnie metaliczne litery. 




KONSYSTENCJA I ZAPACH

   Nie wiem jak pozostały wariant z serii, ale opcja do cery suchej jest dość gęsta. Dla mnie jest to plus, bo w okresie jesienno - zimowym zdecydowanie wolę kremy bardziej treściwe. Żelowe i lekkie pozostawiam zwykle na wionę i lato. Krem jest koloru białego, jednak warto zaznaczyć tu, że nawet po nałożeniu grubszej warstwy nie bieli twarzy. Po wchłonięciu, które następuje całkiem szybko pozostaje na skórze niewidoczny. 
Miałam okazję testować również olejek konopny do włosów, również marki Efektima. Zauważyłam, że oba produkty mają identyczny zapach. Jest on dość specyficzny, ale całkiem przyjemny. Ciężko porównać go do innego kosmetyku... Myślę, jednak, że w przypadku kremu, nawet jeśli z zapachem się nie polubicie, spokojnie będziecie mogły używać go dalej. Nie jest on na skórze długo wyczuwalny (w przeciwieństwie do olejku nałożonego na włosy). 





SPOSÓB APLIKACJI I WSPÓŁGRANIE Z MAKIJAŻEM

    Krem można stosować zarówno na dzień jak i na noc i tak też go aplikowałam. Pozwalałam sobie na nakładanie nieco grubszej warstwy idąc spać, aby przez noc skóra otrzymała konkretną dawkę nawilżenia. Przy porannej pielęgnacji starałam się jednak aby porcja kremu była na tyle cienka, aby bez problemowo wchłaniał się przed nałożeniem makijażu. Tu muszę pochwalić produkt, bo ani razu nie zauważyłam, aby krem źle działał na makijaż - jego wygląd czy trwałość. Wszystko prezentowało się idealnie! Krem nie roluje się i jest świetną bazą pod makijaż. Stosowałam przez ten czas różne zaufane podkłady i nigdy nic złego na mojej skórze się nie zadziało. Tak więc miłośniczki makijażu mogą być spokojne ;) Kosmetyk jest gęsty, ale nie tłusty, także nie pozostawia niechcianej, przeszkadzającej w aplikacji makijażu warstwy. 





DZIAŁANIE I EFEKTY

  Moja skóra w ostatnim czasie zdecydowanie idzie w kierunku suchej. Szczególnie okolice nosa i policzków narażone są na przesuszenie i łuszczące się skórki. 
Tuż po aplikacji kremu skóra faktycznie była bardziej miękka w dotyku i czuć było łagodzenie efektu ściągnięcia skóry. Jak już też wspomniałam idealnie sprawdza się on pod makijaż. Niestety jeśli chodzi o trwałe nawilżenie nie poradził sobie tak dobrze jakbym tego oczekiwała. W chwili nałożenia wszystko jest na dobrej drodze, ale niestety po kilku godzinach czuję, że moja skóra potrzebuje ponownej dawki nawilżenia. Nawet przy regularnym stosowaniu nie zauważyłam, aby zdziałał on cuda. Mimo gęstej i treściwej konsystencji bardzo chętnie zostawię go sobie i przetestuję w cieplejszym okresie, gdy skóra nie będzie aż tak sucha. Myślę, że wtedy sprawdzi się o wiele lepiej. Uważam, że jest to fajny produkt, ale dla osób, którą chcą zapobiegać suchości, a nie już mają z nią problem (mimo samego przeznaczenia wg producenta). 
Będę go używać na pewno tuż przed makijażem - wiem, że mogę mu w tej kwestii zaufać. 
Jeśli chodzi o elastyczność to tutaj tak samo jak przy nawilżeniu - czuję efekt od razu po aplikacji kremu, ale nie jest od długotrwały. 
Produkt ten powinien sprawdzić się na cerze mniej wymagającej. Może być on stosowany przez osoby ze skłonnością do podrażnień skóry, więc tu zdecydowany plus. 
Podsumowując: krem na miłe dla oka opakowanie, super sprawdza się pod makijaż, zdecydowanie nie mogę nazwać go bublem, ale polecam osobom, które mogą pozwolić sobie na lżejsze kremy i nie potrzebują ultranawilżenia. :)






Koniecznie dajcie znać czy miałyście okazję testować ten krem :) Albo inne kosmetyki z zawartością olejku konopnego. 
BUZIAKI!


    

sobota, 18 sierpnia 2018

PERFUMY MOLEKULARNE PROUVE - RECENZJA

Hej :)

W dzisiejszym poście chciałam podzielić się z Wami moim zapachowym odkryciem. Perfumy molekularne - bo o nich dziś będzie mowa - były dla mnie czymś zaskakującym, czymś o czym wcześniej nawet nie słyszałam i nie do końca wiedziałam na czym może polegać ich fenomen oraz wyjątkowość. Marka Prouve przybliżyła m temat, a ja stałam się posiadaczką dwóch flakonów intensywnych zapachów, które można ze sobą mieszać, tworzą idealną opcję dla siebie! 



CO TO TAKIEGO?

Najprościej tłumacząc idee produktu - są to perfumy unisex, które możemy "nosić" samodzielnie (jeden zapach) lub tworzyć dowolne mieszanki, uzyskują idealny dla nas zapach. Co za tym idzie - będzie on wyjątkowy, niespotykany. 

Love It! Blend t! - to hasło marki, które moim zdaniem idealnie pasuje do perfum.



ASORTYMENT I CENA

Na stronie https://www.prouve.com w zakładce zapachy -> perfumy UNISEX znajdziecie 6 różnych wariantów perfum. Możecie oczywiście zakupić tylko jeden z nich, jednak zabawa zaczyna się dopiero przy większej ilości flakonów. Ja w mojej małej kolekcji posiadam jedynie dwa zapachy i co prawda można by rzec, że mam minimum 3 ;) bo oczywiście mogę je mieszać, ale zdecydowanie fajniej jest mieć nieograniczoną ilość możliwości w mieszaniu i poznawaniu zapachów. Oczywiście na początek dwa to super opcja, aby przekonać się, czy taka forma nam odpowiada, czy dany produkt utrzymuje się na naszym ciele. 
Cena za flakon 50ml to 65zł. Myślę, że cena jest bardzo atrakcyjna. Tym bardziej, że zanim zakupicie produkt pełnowymiarowy możecie zamówić próbki i przekonać się jakie zapachy Wam odpowiadają. Dodatkowo są to zapachy unisex, więc możecie się nimi dzielić z bliskimi :)! 



WYGLĄD I OPAKOWANIE

Każdy z flakonów przychodzi do nas zapakowany w kartonowe pudełeczko (swoją drogą grafika na nim jest bardzo minimalistyczna, ale mimo to zaciekawia i prezentuje się bardzo ładnie). Same flakony są proste i różnią się jedynie napisami. Dodatkowo do zamówienia otrzymacie certyfikat autentyczności. 
Perfumy aplikuje się standardowo - atomizer. 




JAKOŚĆ I UTRZYMYWANIE SIĘ PERFUM

Tu zdecydowany plus! Zapachy są bardzo, ale to bardzo intensywne. Posiadam  01m oraz 04m i obie te opcje utrzymują się na ciele bardzo długo i są mocno wyczuwalne. Zapach jest na tyle mocny, że mi zdecydowanie bardziej podoba się, gdy delikatnie zwietrzeje. Fani subtelnych i delikatnych perfum mogą być nieco zawiedzeni - przynajmniej przy tych wariantach. Nie miałam niestety okazji wąchać reszty perfum z asortymentu, także możliwe, iż marka zadbała też o ten rodzaj klienta. Jeśli należycie do tej grupy warto najpierw zaopatrzyć się w próbki, aby uniknąć zakupu zbyt mocnych dla siebie zapachów. 
Spokojnie można by je też używać jako zapachy do wnętrz ;) Wystarczy jedno psiknięcie, aby w mieszkaniu poczuć długo utrzymujący się zapach. 


 OPIS ZAPACHÓW

Nie jestem ekspertem od perfum, ani dobrą osobą do opisywanie zapachów jednak postaram się zrobić to najdokładniej jak tylko potrafię ;) Osoby, który interesują się tematyką, a skład nie ma dla nich tajemnic, odsyłam na stronę producenta oraz do zdjęcia niżej :) Dla Was taka forma będzie najlepszą podpowiedzią, czego po danym zapachu możecie się spodziewać

01m - juniper naval green
Zapach elegancki, mocny i nieco bardziej wpadający w męskie nuty. Nie jest on mocno słodki, ani owocowy. Mi zdecydowanie bardziej przypadł do gustu niż numer 4. Z miłą chęcią stosuję go samodzielnie. Utrzymuje się długo i jest naprawdę intensywny, Świetnie sprawdzi się na wieczór, 

04m - lime forest seremity
Mocno "chłodny" zapach. Wyczuwalne cytrusy. Samodzielnie niestety nie przypadł mi do gustu. Dla mnie ma zbyt wyczuwalne aromaty drzewne. Nieco słodki, ale wyczuwa się kwaskowate nutki. Baaardzo intensywny. 

01m + 04m
Mieszanka obu tych zapachów tworzy coś kompletnie innego. Jako bazę stawiałam tu na numer 01, który samodzielnie bardziej wpada w moje gusta. Dodanie do niego odrobiny 04 sprawia, że zapach staje się nieco bardziej cytrusowy i ostry. Będzie to połączenie dla osób, które lubią wyjątkowe nuty, stronią od bardzo słodkich perfum i lubią zwracać na siebie uwagę. Moim zdaniem to połączenie sprawdzi się na wieczór.
Połączenie daje efekt taki, że czuję jakby z otulającego mnie nieco męskiego zapachu wydobywała się po chwili dodatkowa nutka, zwracająca uwagę i nadająca kwaskowatości. Brzmi może nieco dziwnie, ale mam nadzieję, że jesteście to sobie w stanie wyobrazić ;)





POSUMOWANIE

Perfumy są idealnym rozwiązaniem dla osób ceniących sobie indywidualizm i lubiących tworzyć coś nowego. Osoby kochające zapachy i znające się na nutach będą w siódmym niebie, a te początkujące po zapoznaniu się z próbkami, będą mogły czerpać z tego zabawę i móc wyżyć się w zapachowym "artyźmie" ;) Moim zdaniem jest też to fajna opcja na prezent - mówi się, że nie powinno się dawać w prezencie zapachów, gdyż każdy ma inny gust, w który często ciężko trafić. Co jeśli jednak sprawimy komuś 3 różne zapachy, z których będzie mógł stworzyć swoją idealną mieszankę? Wtedy jak dla mnie ma to sens! 



Koniecznie dajcie znać, czy używaliście, albo używacie obecnie taki rodzaj perfum i jak się u Was sprawdza :)

czwartek, 12 lipca 2018

NOWA MARKA DROGERYJNA! - TEST 8H

Hej :)
Zapraszam Was na 8 godzinny test kosmetyków nowej marki drogeryjnej. Produkty możecie zakupić w Drogeriach Natura. Koniecznie zobaczcie jak się spisały i czy przetrwały test. 




środa, 31 stycznia 2018

PIELĘGNACJA WŁOSÓW - RECENZJA PRODUKTÓW HALIER

Hej :)
Dziś zapraszam Was na film poświęcony pielęgnacji włosów. Powiem Wam jak sprawdziły się u mnie kosmetyki marki Halier. 




wtorek, 26 grudnia 2017

TEST NA ŻYWO: HUDA BEAUTY 3D HIGHLIGHTER PALETTE

Hej :)
Zapraszam Was serdecznie na nowy film, na moim kanale. 
Przetestowałam w nim paletę rozświetlaczy marki Huda Beuaty. 








sobota, 12 sierpnia 2017

EFEKT WOW RZĘS - RECENZJA SERUM LASHVOLUTION

Hej :)

Dziś zapraszam Was na film poświęcony serum do rzęs marki LashVolution. Pokażę Wam efekty oraz powiem nieco o aplikacji. 





poniedziałek, 17 lipca 2017

SERIA ATOPIS: PRODUKTY DO SKÓRY SUCHEJ - RECENZJA

Hej :)

   Dzisiejszy wpis poświęcimy produktom marki NovaClear Atopis do skóry atopowej, suchej, wrażliwej. Dokładniej prześwietlimy płyn do mycia twarzy i ciała oraz krem. 




OPAKOWANIE

   Oba produkty to tuby w kolorze bieli, granatu i niebieskiego. Jest to ta sama seria, więc opakowania zachowane są w identycznej stylistyce. Dodatkowo produkty były opakowane w kartonik.
Płyn to tuba o pojemności 200 ml, natomiast krem 100ml. 
   Opakowania może nie są szczególnie śliczne, ale przyznać im trzeba, że wyglądają aptecznie, a co za tym idzie - profesjonalnie. Od razu skojarzyło mi się z czymś, co może leczyć i zwalczać problemy, także to na plus. 





SKŁAD I WŁAŚCIWOŚCI

   Kosmetyki te w składzie posiadają przede wszystkim organiczny olej konopny oraz ekstrakt z korzenia lukrecji. Są one wolne od parabenów i testowane dermatologicznie. Producent zapewnia, że skład jest na tyle delikatny, że nada się nawet dla najwrażliwszej skóry. Mogą je stosować osoby z zapaleniem skóry czy np. łuszczycą. 
    Produkty przeznaczone są do codziennego stosowania i zarówno płyn jak i krem mogą być używane do twarzy i ciała, co dla mnie jest zdecydowanym plusem. Mamy produkt 2w1 ;)
Oba produkty posiadają pH 5.5.






ZAPACH I KONSYSTENCJA

   Oba produkty są bezzapachowe. Dla jednych pewnie będzie to plusem, dla drugich minusem. O ile nie miałam problemu z kremem bez zapachu, tak szczerze przyznam, że płyn do mycia niepozostawiający ślicznego zapachu na skórze nie sprawiał tyle radości przy jego użyciu ;) Jednak jest to kwestia przyzwyczajenia. Jak wspomniałam wyżej, produkty te zdecydowanie kojarzą się z czymś leczniczym i właśnie m.in. ten brak zapachu takie skojarzenia napędzał. 

   Jeśli chodzi o konsystencję to krem jest średnio zbity z białym zabarwieniem, natomiast płyn to przeźroczysty żel. Kremik jest wydajny jeśli stosujemy go na skórę twarzy i ewentualnie na niektóre partie ciała. Tego samego nie można powiedzieć o płynie. Przez jego lejącą się konsystencję z opakowania "wychodzi" sporo produktu - często zbyt wiele na raz. Tym sposobem płynem nie cieszyłam się niestety zbyt długo. Udostępniłam go również innym członkom rodziny do krótkiego testu ;)




EFEKTY

   To co najważniejsze - poczucie po zastosowaniu produktów oraz efekty.

PŁYN:
   Produkt ten od razu po zastosowaniu czuje się na skórze. Jego żelowa konsystencja sprawia, że ciało jest delikatnie śliskie. Po mimo dobrego spłukania płyn był wyczuwalny, ale od razu zaznaczę, że w taki miły sposób. Skóra przez to wydawała się być mniej sucha. Natomiast jeśli chodzi o jakieś szczególne efekty po dłuższym stosowaniu to niestety nic nie zauważyłam. Jak wspomniałam udostępniłam też na chwilę produkt do mycia domownikom. Czemu na chwilę? A dlatego, że u nich skóra po zastosowaniu płynu stała się jeszcze bardziej sucha i zaczęła delikatnie swędzieć stąd też woleli przerwać jego używanie. Z całej trójki, która produkt używała moja skóra jest najmniej sucha dlatego byłam zdziwiona, że produkt na nich zadziałał w taki sposób... 
Jeśli chodzi o mnie to pogorszenia nie zauważyłam, nic nie swędziało, skóra nie wysuszała się bardziej, ale też nie było poprawy. Miejsca, które mam zazwyczaj bardziej wysuszone takie pozostały. Nie zaobserwowałam też aby skóra stała się bardziej nawilżona. 
   Płynem myłam codziennie ciało oraz od czasu do czasu twarz. 

KREM:
   Ten moim zdaniem jest bardziej efektywnym produktem. Skóra po zastosowaniu staje się nieco bardziej miękka i milsza w dotyku ;) Czuć to od razu po pierwszym użyciu. Wchłania się on dość szybko także nawet ja - osoba bardzo niecierpliwa - mogłam go swobodnie użyć na wierzch dłoni. 


   Szczerze mówiąc na mnie te produkty nie zrobiły jakiegoś wielkiego wrażenia. Nie zaszkodziły, ale też nie wniosły dużo do codziennej pielęgnacji. Szczególnie w płynie do mycia pokładałam wielkie nadzieje - oczekiwałam nawilżenia i "zabrania" suchości spowodowanego "ciężkością" wody. 
Na plus profesjonalne opakowania, pojemności kosmetyków oraz to, że oba można stosować jednoczenia do skóry twarzy i reszty ciała.



   

        zBLOGowani.pl
   


czwartek, 22 czerwca 2017

LUKSUSOWA PIELĘGNACJA Z LAB ONE - RECENZJA SERUM DO TWARZY

   Dzisiejszy wpis jest przede wszystkim dla osób, które pragną doświadczyć luksusowej pielęgnacji. Czuć się promienie przez cały dzień, być posiadaczką zdrowej, nawilżonej skóry, której nie w planach starzenie i zmarszczki ;) Chociaż raz pomyślałaś "ooo, tak!"? To jesteś we właściwym miejscu i ten post w szczególności powinien właśnie Ciebie zainteresować! 






LUKSUS? NAWILŻENIE? KTÓRY PRODUKT JEST TYM MAGICZNYM?

   W tym wpisie skupimy się na produkcie, który jakiś czas temu dołączyłam do swojej codziennej pielęgnacji. Stał się on moim ulubieńcem i skradł serduszko, w zamian za super nawilżoną skórę twarzy! ;) Naszym bohaterem jest serum marki LAB ONE - vitamin complex
Markę LAB ONE poznałam dzięki targom Beauty Days oraz firmie Naturals Pharm, za co bardzo dziękuję! #MeetNaturals




OPAKOWANIE

   Serum prezentuje się niezwykle elegancko! Zawsze podkreślam, że to nie wygląd produktu kosmetycznego jest najważniejszy, ale dla osób takich jak ja (estetycznych fanatyków ;)) będzie to na pewno dodatkowy plus i zaleta, którą docenimy podczas korzystania z produktu. 
Kosmetyk zawarty jest w matowej, przeźroczystej butelce o pojemności 30ml ze złotymi elementami. Uwielbiam złoto stąd też wygląd opakowania sprawił mi wiele radości. Wykonana jest z dobrej jakości tworzywa. Buteleczka sama w sobie jest nieco ciężka, ale tak też zwykle bywa w przypadku droższych produktów. Moim zdaniem jednak jest to plus. Opakowanie spokojnie może zdobić naszą toaletkę, a dodatkowo mam pewność, że w przypadku podróży czy transportu produkt nie uszkodzi się. 
Butelka dodatkowo zapakowana jest początkowo w kartonik utrzymany w tej samej kolorystce i stylu. 




SKŁAD

   Myślę, że najważniejszym składnikiem w przypadku tego serum jest kwas hialuronowy. To właśnie on w dużej mierze odpowiada za nawilżenie naszej skóry. Jak wiadomo, kwas ten wpływa pozytywnie na organizm człowieka zarówno "podawany" od wewnątrz jak i z zewnątrz. Moja skóra bardzo lubi się z wszelkimi produktami zawierającymi właśnie ten składnik. 
Dodatkowo producent zapewnia, że serum zawiera w sobie witaminy A, F oraz E. 




SPOSÓB APLIKACJI I JEJ CZĘSTOTLIWOŚĆ

   Produkt zawiera pompkę co zdecydowanie jest dużym plusem. Serum aplikujemy na oczyszczoną skórę twarzy, szyję oraz dekolt. 
Ja robię to rano i wieczorem. Jeśli czytacie czy oglądacie mnie już jakiś czas zapewne wiecie, że moja cera bardzo lubi wieczorną pielęgnację jednak nieco mniej poranną. Trudno znaleźć mi produkt, który sprawdza się u mnie aplikowany z rana na cały dzień. Często taka częstotliwość aplikacji zamiast poprawiać stan skóry przynosiła wręcz odwrotny efekt. Tym większa moja radość, że z tym serum skóra się polubiła! Spokojnie mogę stosować go dwa razy dziennie, a dodatkowo serum "nie gryzie się" z makijażem - co dla mnie jest szczególnie ważne. 
Dzięki pompce produkt nie wylewa nam się w nadmiernej ilości. Nie stosowałam co prawda całej, pełnej pompki na jedną aplikację, ale jest ona na tyle "współpracująca" z nami, że spokojnie możemy kliknąć niepełną pompkę i zaaplikować idealną porcję kosmetyku. 





KONSYSTENCJA, ZAPACH, WCHŁANIANIE


   Produkt jest typowym serum - dość wodnista, prawie że przeźroczysta konsystencja. Jeśli chodzi o zapach to jest on bardzo delikatny. Na pewno nie będzie on stanowił problemu z racji tego, że ledwo się go wyczuwa. Jest on stonowany, niesłodki - elegancki ;) Mi przypadł do gustu, chociaż tak jak mówię... aby go poczuć trzeba się wczuć ! ;) 
Serum bardzo szybko wchłania się w naszą skórę. Wystarczy kilkadziesiąt sekund aby poczuć, że nadmiar produktu na naszej twarzy jest już w środku i zaczyna działać. Dzięki temu mimo wodnistej konsystencji nie ma problemu z cieknącym po twarzy kosmetykiem. Jednak warto w tym miejscu zaznaczy, że wystarczy dosłownie średnia kropelka. Szybkość wchłaniania zdecydowanie na plus ponieważ już po chwili możemy nałożyć ulubiony nawilżający krem. Nie trzeba długo czekać, a myślę, że wiele z nas bywa niecierpliwymi ;).





DZIAŁANIE

   Kilka słów od producenta:
"Zawarty w N°1 Vitamin Complex kwas hialuronowy wiąże wodę w skórze, dostarczając jej odpowiednie nawilżenie. Stymuluje on też procesy regeneracyjne i zabezpiecza skórę przed transepidermalną utratą wody.
Produkt został uzupełniony o odżywczy kompleks witamin A, E i F, który neutralizuje wolne rodniki, dotlenia komórki i eliminuje z nich toksyny.
Witamina A uznawana jest do witamin młodości, przyspiesza odnowę komórek naskórka i poprawia koloryt skóry. Witamina ta zalecana jest zarówno w przypadku walki z trądzikiem u młodszych osób oraz na  zmiany wywołane procesem starzenia skóry w przypadku cery dojrzałej, a także jako składnik prewencyjny pozwalający przedłużyć młodość komórek skóry.
Witamina E zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, podrażnień i uszkodzeń komórek. Dodatkowo zapobiega starzeniu i wygładza skórę. Stosowana zewnętrznie wnika głęboko w skórę, zabezpieczając przed stresem oksydacyjnym wszystkie składniki tłuszczowe skóry. Poprawia również barierę lipidową naskórka, która ulega osłabieniu z wiekiem, dzięki czemu skóra staje się lepiej nawilżona oraz niezwykle elastyczna.
Witamina F tworzy film ochronny na skórze przed czynnikami zewnętrznymi, zapobiega zmianom zapalnym skóry, przyspiesza regenerację naskórka i łagodzi zmiany trądzikowe. Spowalnia również procesy starzenia skóry oraz przeciwdziała jej wysychaniu.
Skład N°1 Vitamin Complex dopełniony został również o Pantenol, który łatwo wnika w głębsze warstwy skóry przez co umożliwia jej regenerację. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Łagodzi podrażnienia i  wspiera proces gojenia się ran. Jest niezwykle dobrze tolerowany przez skórę, nie podrażnia ani nie uczula jej. Poprawia barierę lipidową naskórka przez co skutecznie nawilża ją, dodając jej elastyczności i miękkości."

___________________________________________
   To co osobiście odczułam po stosowaniu serum to zdecydowanie większe nawilżenie skóry niż przed oraz elastyczność. Twarz stała się w dotyku bardziej jędrna, ale przy tym miękka. W dni kiedy nie nakładam makijażu, a zastosuję serum przez kilka godzin czuję, że skóra nie jest sucha. Wystarczy delikatnie musnąć twarz palcami aby odczuć jej napięcie. Nie myślcie jednak, że skóra jest napięta w taki niewygodny, sztuczny, ciągnący sposób ;) Jest to bardzo komfortowe uczucie! 
Dodatkowo cera staje się troszkę bardziej gładka. 

   Jak wyżej wspomniałam dla mnie ważną kwestią jest, aby produkt idealnie współgrał z makijażem. Każde serum powinno być do tego dostosowane, ale z doświadczenia wiem, że niestety nie zawsze tak bywa. Natomiast tutaj nie mam nic do zarzucenia. Skóra po użyciu produktu jest świetnie przygotowana pod makijaż. Serum wchłania się całkowicie dlatego też nie ma problemu z rolowaniem się później kosmetyku na twarzy. Jest nawilżona oraz ujędrniona co zdecydowanie wpływa na lepsze przyjmowanie się produktów kolorowych. Podstawą idealnego makijażu jest dobra pielęgnacja - pamiętajcie! Na źle pielęgnowanej skórze nawet najdroższy podkład nie będzie wyglądał dobrze.



CENA I DOSTĘPNOŚĆ
   Koszt butelki serum to ok. 230-260zł w zależności od źródła. Najpewniejszym punktem jest oficjalny sklep marki https://system.lab1.com/shop.html, ale znajdziecie również w innych sklepach/drogeriach internetowych. 


PODSUMOWANIE

   Jestem bardzo zadowolona z tego produktu! Zaczynając od wyglądu, a kończąc na tym co najważniejsze, czyli działaniu - widzę same plusy :)! 
   Skóra, tak jak zapewnia producent, jest nawilżona i ujędrniona. Produkt idealnie współgra z makijażem, a dodatkowo ekspresowo się wchłania. Efekty można zauważyć już po pierwszym zastosowaniu i myślę, że tak jak ja zakochacie się w nim. Całość otoczona eleganckim opakowaniem dobrej jakości - czy można chcieć czegoś więcej? ;) 
Dla mnie jest to produkt godny polecenia, który mam zamiar stosować nadal.



sobota, 25 lutego 2017

PUMA EYE MANICURE

Hej :)
 
   Mamy weekend, więc niech będzie to pora na kolejną stylizację pazurkową ;) Tym razem hybrydowe kocie oko! Nowość od marki Starlack, która zdecydowanie wpadła w mój gust. Oprócz tego, że efekt wygląda bardzo ciekawie to podczas wykonywania mani mamy super zabawę z lakierem magnetycznym.
 
 
 
 
 
   Efekt kociego oka uzyskuję na płytce dzięki specjalnemu lakierowi hybrydowemu oraz urządzeniu, które nieco przypomina mi lusterko dla lalek Barbie ;)
Pokrywamy płytkę paznokcia wybranym odcieniem kociego lakieru, a następnie w odległości kilku mm przykładamy nasz specjalny magnes na kilka sekund. Początkowo widoczna u mnie niebieska poświata jest rozproszona na całym paznokciu. Po użyciu magnesu widoczny kolor niebieski jest ułożony w tym miejscu/wzorze jaki wskażemy mu magnesem. Możecie w dowolną stronę "poukładać" drobinki na paznokciu. Przyznam Wam, że miałam sporo zabawy używając tego zestawu ;) Kiedy już jesteście zadowolone z ułożenia Waszego kociego oka utrwalacie lakier w lampie i powtarzacie krok nakładając drugą warstwę.
Ja swój koci lakier nałożyłam na wcześniej utrwaloną płytkę z czarnym lakierem, aby mieć mocną bazę pod ten efekt.
 
 
(na zdjęciach niestety zauważalny jest u mnie lekki odrost za co przepraszam :( byłam przekonana, że zrobiłam zdjęcia zaraz po wykonaniu mani, a okazało się, że mam tylko jedno... )
 
 



 
 
 
 
   Koci efekt mam na trzech paznokciach. Natomiast na pozostałe dwa nałożyłam Total Black w połączeniu z matowym topem. Całość moim zdaniem wygląda super. Jest to coś innego. Dodatkowo plusem jest to, że kocie oko pod kątem ułożenia paznokcia "przesuwa się". Nadal jednak jest to kierunek, który same wyznaczamy magnesem.
W ofercie jest kilka kotów do wyboru ;) U mnie akurat padło na pumę. Posiadam też oko tygrysa, którego jestem równie ciekawa i mam nadzieję, że niedługo Wam pokażę.
 
 
 
 
 
 
UŻYTE PRODUKTY STARLACK:
 
- hard base
- puma eye
- total black
- baza/top 2w1
- top matt
- magnes
 
 
 
 
Koniecznie dajcie znać co myślicie o takim zdobieniu :)



wtorek, 31 stycznia 2017

ZABIEG POWIĘKSZANIA UST - NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE, ZDJĘCIA EFEKTÓW

Hej Kochani :)
 
   Dziś chciałam poruszyć temat powiększania/modelowania ust. Jeśli jesteście stałymi czytelnikami mojego bloga zapewne wiecie, że już jakiś czas temu wpis o tej tematyce się pojawił. Było to jednak bardzo dawno i może nie wszystko też zostało tam zawarte sądząc po Waszych późniejszych pytaniach :) Chciałabym tym razem opowiedzieć Wam wszystko jak najdokładniej. Post ten piszę jako osoba, która taki zabieg przeszła. Chcę się podzielić z Wami doświadczeniami i efektami. Nie jestem lekarzem, ani nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku. Wszystko co zostanie tutaj opisane to moje odczucia oraz informacje jakie otrzymałam od lekarza lub ze sprawdzonych źródeł.
 
 
 
 
 
KTO MOŻE PODDAĆ SIĘ ZABIEGOWI POWIĘKSZANIA/MODELOWANIA UST?
 
Tak naprawdę każdy! Jeżeli uważasz, że Twoja usta nie są takie jakbyś chciała - są za małe, asymetryczne czy płaskie - śmiało możesz zainteresować się tym zabiegiem. Zabieg ten stosowany jest przede wszystkim po to, aby usta stały się większe i myślę, że znaczna część kobiet decyduje się właśnie z tego względu. Jednak pozwala nam on także wyrównać usta. Nie musicie decydować się od razu na "nowy rozmiar" ust jeśli tego nie potrzebujecie, a Waszym problemem jest np. nieproporcjonalna warga lub asymetryczne strony. Dodatkowo możecie się pokusić jedynie o uniesienie kącików ust. Jeśli Wasze kąciki "idą" w dół twarz wydaje się być smutna. Dodaje to też lat. Uniesienie kącików sprawia, że buzia nabiera milszego wyrazu.
Kolejnym powodem, dla którego ludzie poddają się temu zabiegowi jest potrzeba nawilżenia ust. Wstrzykiwany preparat pozwala na lepsze ich nawilżenie, ze względu na to, iż odbywa się to "od środka". Myślę, że warto mieć wszystkie te powody na uwadze, aby odejść od stereotypu iż zabieg ten = zachcianka panienek na posiadanie pontonów.
 
 
ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA ZABIEG! CO DALEJ? - WYBÓR GABINETU
 
Żyjąc w dobie Internetu myślę, że to akurat prosta sprawa! ;) Przed udaniem się do konkretnego lekarza warto poszukać opinii w Internecie. Praktycznie każdy gabinet posiada swój fanpage na Facebooku. Tam można go ocenić oraz wystawić opinię o lekarzu i całym przebiegu wizyty. Wystarczy poczytać, pooglądać zdjęcia efektów i na tej podstawie wybrać gabinet, który najbardziej nam odpowiada. Są też różnego rodzaju fora dyskusyjne gdzie możecie zapytać i poradzić się innych osób.
Ważne aby upewnić się, że w danym gabinecie to LEKARZ wykona Wam zabieg. Zdania na ten temat są podzielone, ale moim zdaniem nie warto ryzykować zdrowia i wybrać się do osoby wykwalifikowanej. W wielu salonach kosmetycznych możecie trafić na ofertę powiększania ust. Jednak wtedy trzeba liczyć się z tym, że to nie lekarz, a prawdopodobnie osoba po jednodniowym kursie (o ile tak to można nazwać) wykona taki zabieg. I o ile dałabym sobie zrobić manicure hybrydowy, czy zaaplikować rzęsy, tak nie ryzykowałabym aby taka osoba ingerowała w  poważnym stopniu w moje ciało i tkanki.
Przy wyborze gabinetu warto też zwrócić uwagę na jego wygląd. Może się to wydawać banalne, ale estetyka pomieszczenia zdecydowanie korzystnie wpływa na nasze samopoczucie. Osobiście o wiele lepiej czuję się w jasnych, ładnie urządzonych gabinetach. Jeśli będziecie stresować się zabiegiem (chociaż myślę, że nie warto ;)) piękno wokół Was zapewne nieco ten stresik osłabi. Poza tym zadbany gabinet to zwykle także sterylny gabinet, w którym nie będziemy musiały się martwić o brak higieny pracy.

 
 
Ja swój zabieg wykonałam w gabinecie w Szczecinie mieszczącym się przy ulicy Rydla 71. Jeżeli jesteście z okolic to szczerzę mogę Wam polecić Gabinet Medycyny Estetycznej lek. med. Anna Kępka. Było jasno, estetycznie, przyjemnie! :) Czułam się w tym miejscu swobodnie. Mogłam o wszystko zapytać, doradzić się i zasięgnąć interesujących mnie informacji.
 
 
 
 
PRZYGOTWANIE DO ZABIEGU
 
Nie trzeba się do niego jakoś szczególnie przygotowywać. Wystarczy przed zrezygnować z picia alkoholu czy leków, które mogłyby wpływać na krew. Ja dodatkowo na dwa dni przed zrezygnowałam z makijażu ust, ale tylko z tego względu, iż moje usta bardzo się wysuszają i chciałam dać im odpocząć przed zabiegiem.
Jeżeli miewacie problemy z opryszczkami należy przed zażywać tabletki, które zapobiegną jej rozwojowi. Osobiście nie mam takiego problemu dlatego jeśli Wy się z nim borykacie, a zdecydujecie się na zabieg to warto poradzić się kilka dni przed lekarza.
 
 
PRZEBIEG ZABIEGU I CZAS TRWANIA
 
Całość przebiega bardzo sprawnie i szybko. Tak naprawdę już po kilkunastu minutach będziecie się cieszyć nowymi ustkami.
1. Wizytę w gabinecie rozpoczynacie od rozmowy oraz wypełnienia formularza. Musicie zapoznać się z najważniejszymi informacjami i ewentualnymi zagrożeniami. + jeśli wcześniej nie zdecydowałyście się na konsultacje to teraz lekarz po wysłuchaniu Waszych oczekiwań dobierze odpowiedni preparat.
2. Otrzymujecie znieczulenie. Będzie to albo maść znieczulająca/krem, albo znieczulenie stomatologiczne. Ewentualnie przy "cięższych" preparatach i jedno i drugie ;) Ze znieczuleniem siedzi się od ok. 10 do 20 minut.
 
 
 
 
3. Kiedy znieczulenie zacznie już działać rozpoczyna się główny element zabiegu, czyli wstrzykiwanie preparatu :) Czas trwania zależy od tego, jaka ilość będzie Wam podawana i tak naprawdę od Waszych ust i oczekiwań względem ich kształtu i rozmiaru. Średnio jednak jest to ok. 10 minut.
4. Na koniec lekarz palcami wymodeluje jeszcze Wasze ustka i rozprowadzi w nich preparat.
GOTOWE :)
 
 
zdjęcie moich ust wykonane w gabinecie przez Panią doktor - przed i po zabiegu
 



 
CZY TO BOLI?
 
Zabieg jak już wspomniałam wykonywany jest przy znieczuleniu, także naprawdę nie musicie obawiać się wielkiego bólu. Wiem, że wiele z Was waha się ze strachu. Wszystko też zależy od Waszego nastawienia i progu bólu. Każdy odczuje to indywidualnie jednak nie nastawiajcie się negatywnie. Preparat znieczulający działa i może być tak, że nie poczujecie zupełnie nic!
Dla mnie ten ból nie był jakiś okropny. Czuć, że coś jest przy ustkach robione, ale da się to spokojnie wytrzymać i nie ma tragedii. Zapewniam Was, że na co dzień doświadczycie większego bólu niż w gabinecie ;) Nie ma się czego bać!
 
 
 
ZALECENIA PO ZABIEGU
 
Nie jest to ani operacja, ani nic skomplikowanego co będzie wymagało wielu poświęceń z Waszej strony. Po zabiegu zaleca się nie pić alkoholu, nie korzystać z sauny oraz na kilka dni odpuścić sobie wysiłek fizyczny. Nie powinno się też dotykać ust, masować ich itp. Do końca dnia należy też zrezygnować z makijażu ust.
Warto też uważać aby Wasze posiłki i picie nie były bezpośrednio po zabiegu ani zbyt gorące ani zimne. Ja też unikałam także ostrych rzeczy :)
Natomiast zaleca się picie jak największej ilości wody. Nawet 3 litry! Pozwoli to Waszemu organizmowi na utrzymanie odpowiedniego nawodnienia, a przez to preparat w Waszych ustach dłużej się utrzyma i nie wchłonie od razu po wstrzyknięciu.
 
 
CZEGO SPODZIEWAĆ SIĘ PO ZABIEGU?
 
Usta są opuchnięte i mogą być delikatnie obolałe przez pierwsze dwa dni. U mnie pojawiły się też siniaczki.
Wszystko to zależy od organizmu. Za pierwszym razem miałam mniej preparatu i mniej wkłuć przez co pojawił się jeden malutki siniaczek. Teraz zrobiło się ich więcej ze względu na większą ilość wkłuć. Nie ma więc reguły czy Wam także wyjdą czy nie. Jednak nie ma się co przejmować nawet jeśli tak się stanie. Wszystko to jest chwilowe. Po kilku dniach nie będzie już śladu po wykonanym zabiegu - no oczywiście prócz pięknych ust ;) Dodatkowo jeśli pojawią Wam się siniaczki to w trakcie gojenia ust możecie zakryć ślady makijażem. Nikt więc nie będzie musiał nawet wiedzieć, że właśnie Wasze usta goją się po powiększaniu.
 
Moje usta w najgorszym ich momencie w trakcie gojenia wyglądały tak:
 
 
Zdjęcie zostało zrobione na drugi dzień po zabiegu. Z godziny na godzinę ich stan się polepszał. 

 
 
PIĘLĘGNACJA UST PO ZABIEGU
 
Przez kilka pierwszych dni należy trzy razy dziennie przemywać usta sprayem Octenisept oraz smarować je maścią arnikową.
 
 



 
 
KIEDY WIDOCZNY JEST EFEKT ZABIEGU?
 
Kształt i powiększeniu ust zobaczycie od razu. Jednak trzeba zrobić poprawkę na to, że usta bezpośrednio po wstrzyknięciu preparatu są opuchnięte. Mogą też pojawi się siniaczki jak wspomniałam wyżej. Wszystko jednak znika po kilku dniach. Ostateczny efekt będziecie widzieć po ok. tygodniu kiedy usta dojdą do siebie.
 
 
CO WSTRZYKIWANE JEST W USTA?
 
Bardzo błędnym myśleniem jest, że kobiety się "botoxują". W usta nie wstrzykuję się botoxu!!!! Do tego rodzaju zabiegów wykorzystywany jest kwas hialuronowy, który naturalnie występuje w organizmie człowieka.
Do powiększania/modelowania ust używa się więc różnego rodzaju kwasów. Na rynku dostępnych jest wiele preparatów, wiele marek. Jeśli się na tym nie znacie wybór w doborze odpowiedniego dla Was preparatu najlepiej pozostawić lekarzowi. W gabinecie, w którym ja poddałam się powiększaniu pracuje się m.in. na wypełniaczu Neauvia. Myślę, że będzie to idealny preparat dla osób, które oczekują konkretnej, mocniejszej zmiany i efektów na dłużej :)
 
 
Jednak tak jak mówię... podczas wizyty opiszcie jak najdokładniej Wasze oczekiwania względem kształtu i rozmiaru ust, a na pewno lekarz dobierze Wam wypełniacz w taki sposób, że wyjdziecie z gabinetu baaardzo zadowolone :)
 
 
PRZECIWSKAZANIA I EWENTUALNE POWIKŁANIA
 
Przede wszystkim nie powinno się decydować na zabieg w czasie ciąży i karmienia piersią. Warto też zaplanować swoją wizytę na taki dzień, w którym nie będziecie miały miesiączki - organizm i ciałko jest wtedy rozdrażnione dlatego lepiej wybrać bardziej komfortowy dla Was moment ;)
 
Powikłania i "komplikacje" po zabiegu zdarzają się bardzo rzadko. Jeśli wybierzecie wykwalifikowaną osobę oraz czysty, sterylny gabinet nie ma się czego bać! Wszystko wtedy powinno się świetnie udać. Jednak jak przy każdej ingerencji w naszą naturę i ciało mogą pojawić się komplikacje np. martwica. O wszystkim jednak zostaniecie poinformowane przed zabiegiem i do Was należy ostateczna decyzja.
 
Dla mnie miłym gestem był telefon od Pani doktor, która wykonywała mi zabieg. Dzień po dowiadywała się o samopoczucie. Moim zdaniem taka troska o swojego pacjenta jest jak najbardziej na plus! Możecie wtedy powiedzieć o Waszym stanie, a ewentualne komplikacje, które dla Was może wcale nie byłyby powodem do zmartwień przez lekarza zostaną wychwycone i będzie szybka reakcja.
 
A CO JEŚLI SIĘ NIE UDA I WYJDĘ Z WARGAMI NICZYM GLONOJAD?!
 
Kochane! Mam świadomość, że wiele z Was boi się efektu wielkich, napompowanych warg, które będą wyglądały jakby miały zaraz eksplodować. Wiem też po rozmowach z kilkoma z Was, że często Wy jesteście zdecydowane na taki zabieg, a to Wasi bliscy próbują Wam "wybić" pomysł z głowy argumentując to właśnie wyglądem nienaturalnym, ustami niczym glonojad itp.
Trzeba mieć jednak na uwadze to, że medycyna estetyczna ma poprawić nasz wygląd na lepsze. Delikatnie doszlifować naturę. NIE BÓJCIE SIĘ, że z gabinetu wyjdziecie z ustami jak ponton. Żaden lekarz, który ma kwalifikacje i choć trochę gustu nie zrobi Wam takiej krzywdy.
Poza tym po jednym zabiegu jest to nawet niemożliwością. Chcąc powiększyć znacznie usta - mam tu już na myśli rozmiar naprawdę XXL ;) - trzeba to robić systematycznie i stopniowo.
 
Dodatkowo weźcie też pod uwagę to, że zabiegi medycyny estetycznej nie są tanie! :D Aby delikatnie powiększyć usta i nadać im ładny kształt trzeba liczyć się z wydaniem ok. tysiąca zł na taką przyjemność. Usta po wydaniu tego tysiąca są ładnie poprawione, ale nie oszukujmy się... nie są to efekty typu przemiany Kylie Jenner ;) Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że faktyczni zamarzą Wam się najbardziej gigantyczne wargi jakie tylko dałoby się uzyskać. Musiałybyście się wtedy liczyć z wydaniem fortuny na takie usta!!!!! Zamiast nowego samochodu z salonu to zafundowanie glonojadów ;)
Jak więc widzicie nawet przy wielkich chęciach nie jest to takie łatwe jak się stereotypowo mogłoby wydawać ;)
Nie ma więc żadnych obaw!!!!
 
 
 
 
KOSZT ZABIEGU
 
Ceny mogą różnić się w zależności od - ilości preparatu, rodzaju preparatu, Waszych oczekiwań względem efektów, lokalizacji gabinetu.
 
Nie będzie więc to zawsze jednakowa cena. Średnio koszt zabiegu Wacha się od 550zł do 1600zł.
 
W gabinecie, w którym ja wykonałam teraz zabieg cena regularna to ok. 800zł za 1ml preparatu. Często można trafić na różnego rodzaju promocje itp. dlatego warto śledzić np. fanpage gabinetu :)
 
 
 
CZAS UTRZYMYWANIA SIĘ EFEKTU
 
Ta kwestia jest również sprawą indywidualną. Zależy ona od wielu czynników - m.in. rodzaju wypełniacza i naszego organizmu. Średnio jednak efekty powinny być zauważalne od 4 do 6 miesięcy.
 
 
 
EFEKTY!
 
To co cieszy najbardziej :)
 
 
 
 
Tak prezentują się moje usta dwa tygodnie po wykonanym zabiegu. Ja jestem zadowolona z efektu. Na zdjęciach aż tak tego nie widać, ale moje usta były bardzo asymetryczne. Modelowanie pomogło mi ukryć krzywiznę warg. Dodatkowo usta stały się pełniejsze, a kąciki uniesione. Osobiście jestem fanką dużych, pełnych ust, ale pamiętajcie, że to kwestia gustu i idąc na zabieg nie musicie od razu zmieniać ich w taki sam sposób jak ja :) Zawsze możecie się pokusić o subtelniejsze zmiany lub oczywiście o większe od moich jeśli tylko macie taką ochotę.
 
Mam nadzieję, że wpis okażę się dla Was przydatny i że najważniejsze informacje udało mi się wypisać.
Jeśli kiedyś myślałyście nad takim zabiegiem, ale pojawiły się jakieś wątpliwości to śmiało Was będę zachęcać do spróbowania! Nawet jeśli okaże się, że powiększone usta to nie jest coś czego jednak oczekiwałyście, bierzcie pod uwagę to, że zabieg nie jest trwałą zmianą, a kwas z czasem się wchłonie. Okazać się jednak może, że to właśnie podbuduje Waszą samoocenę, poprawi samopoczucie i wygląd :) Ja nie żałuję.